Na ubogich terenach, zamieszkałych w dużej mierze przez niedawnych imigrantów, sektom millenarystycznym, jak Stowarzyszenie Białego Lotosu, które łączyło treści buddyjskie, taoistyczne i manichejskie, szczególnie łatwo było pozyskać wiernych wśród zdesperowanych chłopów, zwłaszcza przy użyciu antymandżurskiej retoryki. Na pograniczach, w góry pchała osadników presja populacji, przez co powstawały chaotyczne i mobilne społeczności, wśród których nie funkcjonowały tradycyjne metody kontroli społecznej, brak było np. uczonych-ziemian, tworzących tradycyjną elitę wiejską. Przykładowo, na pograniczu Syczuanu i Shaanxi, połowa osadników była z Hunanu i Hubei, a kolejne 30–40% z Guangdongu, Anhui i Jiangxi. Stowarzyszenie rekrutowało potajemnie, obiecując nadejście mesjasza-zbawcy (buddy Maitrei), a bardziej przyziemnie - magiczną ochronę przed ciosami bronią.

Stowarzyszenie miało też wśród swoich członków przedstawicieli lokalnych elit, w tym niższych urzędników rządowych;