Nie taki diabeł straszny, jak go malują Bohaterem opowiadania jest bogacz, który jest arogancki. Z nikim się nie liczy. Chce być coraz potężniejszy i zarabiać coraz więcej, w czym przypomina Ebenezera Scrooge’a z Opowieści wigilijnej Charlesa Dickensa. Jedyną godziną miłosierdzia, którą praktykuje jest spacer do parku z przygarniętą przez jego ogrodników sierotą. Jest to może bardziej z jego strony działanie reklamowe, ma niby zapewnić mu dobre notowania u starszych mieszczanek. Któregoś dnia Twardowski, bo tak miał na nazwisko, postanawia zaprzedać duszę diabłu. Ten go wyśmiał, bo to już ponoć nie te czasy. Diabeł doradził mu raczej, by żył jak do tej pory, wzbogacając się każdego dnia, a na pewno osiągnie wielki sukces. Gdy już osiągnął nadspodziewany sukces dane mu było zobaczyć swoją przyszłość. Jedyną osobą, która okazała mu życzliwość, była owa sierota, oprowadzana przez niego po miejskim parku. Twardowski zdecydował się na rzucenie wszystkiego i wyruszenie z dzieckiem w świat. Ludzie powiadają, że szatan osadził go na księżycu.