Wydarzenia z Sidi Bu Zajd odbiły się echem w kraju i za granicą dzięki portalom społecznościowym typu Facebook, Twitter i YouTube, na których użytkownicy relacjonowali przebieg protestów, zamieszczali własne nagrania bądź organizowali się na kolejne wystąpienia.
20 grudnia 2010 w Sidi Bu Zajd wybuchły kolejne starcia, choć już na mniejszą skalę. Przedstawiciele władz w pierwszym komentarzu próbowali umniejszać znaczenie zaistniałych wydarzeń. Wyrazili oburzenie próbami używania odosobnionego incydentu do wypaczania prawdziwego kontekstu i wykorzystywania go w celach politycznych. Uznali takie działania za manipulację i prowokację.
Intensyfikacja protestów thumb|upright|Główne miasta Tunezji W ciągu tygodnia demonstracje z powodu złej sytuacji materialnej przeniosły się do innych miast na prowincji. 22 grudnia 2010, 22-letni Houcine Falhi popełnił samobójstwo w proteście przeciwko bezrobociu poprzez porażenie się prądem po wejściu na słup instalacji wysokiego napięcia. 24 grudnia 2010 protesty wybuchły w Manzil Bu Zajjan, 240 km na południe od Tunisu. W mieście doszło do starć. Według przedstawicieli policji, demonstranci otoczyli posterunek policji i przy pomocy koktajli Mołotowa podpalili go, kilka radiowozów, a także siedzibę rządzącego Zgromadzenia Demokratyczno-Konstytucyjnego.