O zabijaniu, które jest złem, wszystko jedno, dlaczego się zabija, wszystko jedno kogo i wszystko jedno, kto zabija.

Pierwowzorem postaci Jacka Łazara był wychowanek Zakładu Poprawczego w Laskowcu, który następnie trafił do więzienia i został skazany na karę śmierci. Przed wykonaniem wyroku Krzysztof Kieślowski odbył kilka spotkań ze skazanym.

Kieślowski podczas pobytu w Beskidach zaproponował kręcenie piątej części Dekalogu Sławomirowi Idziakowi. Ten początkowo odmówił, lecz ostatecznie przekonał się do projektu Kieślowskiego, przy czym postawił warunek, że zastosuje podczas zdjęć zielone filtry przejściowe własnej roboty. Kieślowski początkowo nie rozumiał zamiaru Idziaka, lecz dał operatorowi wolną rękę przy kompozycji kadrów. Idziak po obejrzeniu wstępnych materiałów myślał, że „skopałem film. To wyglądało okropnie na ekranie”. Dopiero podczas prac montażowych Idziak upewnił się, że „te zdjęcia mają jakiś sens”. Na użytek pierwszej sceny śmierci do ukazania krwi tryskającej z ciała taksówkarza ekipa filmowa używała rurek. Druga scena morderstwa stanowiła znacznie większe wyzwanie dla reżysera. Napisawszy scenę i zbudowawszy wnętrze sali egzekucyjnej, Kieślowski dokładnie wytłumaczył aktorom, co mają zrobić. W trakcie zdjęć okazało się, że ekipa filmowa nie mogła wytrzymać okropieństwa sceny.