Marie Ginoux zaś, która asystowała przy nim, gdy miał ataki choroby (i która sama też cierpiała na dolegliwości nerwowe) wzbudzała w nim uczucie empatii.

O pracy nad obrazem van Gogh poinformował siostrę Willeminę w liście napisanym ok. 20 lutego 1890.

W kolejnym liście, napisanym 5 czerwca 1890, już z Auvers-sur-Oise, poinformował ją ponadto, iż jedna z wersji obrazu była przeznaczona do dekoracji pokoju brata i szwagierki, dodając przy tym entuzjastyczną opinię doktora Gacheta na temat dzieła:

„Przywiozłem ze sobą stosunkowo duży obraz dla chłopczyka Theo i Jo (...), mają też oni w swoim apartamencie nowy portret Arlezjanki. Mój przyjaciel, dr. Gachet, jest nastawiony bardzo entuzjastycznie do portretu Arlezjanki, którego kopię mam również u siebie”.

Swojego uznania nie krył również Paul Gauguin w liście napisanym w Paryżu ok. 13 czerwca 1890:

„Widziałem płótno pani Ginoux. Bardzo ładne i bardzo ciekawe, lubię je bardziej, niż mój rysunek”.

Van Gogh był świadomy symboliki Arlezjanki jako podsumowania teorii malarskich Gauguina, a także ich wspólnej drogi artystycznej.