Mimo dużych strat Francuzi ciągle mieli bardzo dużą przewagę liczebną, a skoro tak ważną rzeczą było wzięcie do niewoli jak największej liczby jeńców z dobrych rodów angielskich, francuscy piesi zbrojni i rycerze ruszyli wprost na walny huf angielski, dotarli do jego centrum i odrzucili go. Ciągle stanowili jednak wyśmienity cel dla strzelających ze skrzydeł łuczników. Angielskie łuki miały ograniczoną skuteczność przebijania doskonałych zbroi płytowych (jednych z najlepszych w Europie), ale było wielu rycerzy słabiej opancerzonych. Jeszcze łatwiejszym celem były konie i padały one jeden po drugim. Gdy oddziały francuskie ruszyły przez błoto, niektóre z postrzelonych koni (z uwagi na panujący na równinie tłok) przewracały się, w efekcie domina pociągając za sobą inne. Na widok łamiących się szeregów wroga wielu Anglików chwyciło za miecze, halabardy i topory, bezlitośnie wyrzynając niemogącą wydostać się z błota francuską szlachtę. Nadejście drugiej linii francuskiej (około 3000 ludzi) oraz szarża spóźnionego księcia Brabancji niewiele zmieniły, nadmierne zagęszczenie pola i utrudniony przez błoto marsz ograniczyły bowiem ruchy ciężkozbrojnych. Nie mogli skutecznie dosięgnąć lżej uzbrojonych (a zatem zwrotniejszych) Anglików, ani przekroczyć dzielących ich od wroga zwałów ciał.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Bitwa pod Azincourt · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.