Odbiór i spuścizna „W Polsce po emisji w telewizji w tamtych czasach wybuchł skandal […]. Byłem narażony na oskarżenia, że sprzedałem swoją własną matkę dla osiągnięcia sukcesu ekranowego […] i jest to bardzo prosta, tania zagrywka” – mówił o dokumencie Koszałka w 2011 roku. Dokumentalista Marcel Łoziński był oburzony po emisji filmu, nazywając Koszałkę „matkobójcą”. Piotr Wojciechowski na łamach „Filmu” krytykował Koszałkę za uczynienie sobie przedmiotem ataku własnej matki; stwierdzał zarazem, że film oglądał z zażenowaniem.

Michał Piepiórka pisał, iż Koszałka „celowo manipuluje rzeczywistością i prowokuje rodziców”, a jego film „nie jest dokumentem aspirującym do przeźroczystego przedstawienia świata. Dokumentalista zrywa z mitem obiektywności i na każdym kroku ujawnia »filmowość« swojego dzieła”. Adam Kruk nazwał Takiego pięknego syna urodziłam „największym skandalem w historii polskiego kina dokumentalnego”. Tomaš Hučko i Jadwiga Hučková krytykowali film Koszałki za „ucieczkę od tematów społecznych w tematy osobiste, przekraczające dopuszczalny poziom voyeuryzmu czy ekshibicjonizmu”. Bardziej życzliwi krytycy, tacy jak Jakub Majmurek, traktowali Takiego pięknego syna urodziłam jako pomost pomiędzy filmem dokumentalnym a sztuką krytyczną spod znaku dzieł Zbigniewa Libery i Katarzyny Kozyry.