Jednak nie obejmuje ona całego społeczeństwa, a jedynie niektóre jego warstwy, głównie studentów i inteligencję. Aleksijewicz uważa Białorusinów za naród zapóźniony, bardzo niejednolity, w którym na wschodzie przeważają cechy rosyjskie, na zachodzie – polskie. Twierdzi przy tym, że białoruska kultura dzisiaj nie może konkurować nawet z polską. Winą za to obarcza władzę Łukaszenki, która powinna wspierać proces kształtowania się białoruskiej tożsamości, a zamiast tego kultywuje grubiańską patriarchalność. Według niej nie istnieje coś takiego jak wspólnota narodów byłego ZSRR, ponieważ stopniowo odchodzą one od tożsamości radzieckiej i powracają do swoich korzeni. Jednocześnie, chociaż dystansuje się od panslawizmu, uważa, że przed Słowianami rysuje się wspólna przyszłość. Jej zdaniem zanikają pretensje z dawnych czasów i wzajemne wypominanie krzywd, a współcześni białoruscy intelektualiści nie mają podstaw, by mówić o wrogości do Rosji.