Jeśli chcemy zmienić ten paradygmat, jedynym wyjściem jest weganizm. Choć jest to rewolucja w myśleniu i codziennym postępowaniu, to – według Francione – jest ona nie tylko zdrowsza i właściwa ze względów ekologicznych, ale przede wszystkim moralnie słuszna.

Wegetarianizm jego zdaniem nie wystarczy, bo produkty zwierzęce też są okupione cierpieniem i śmiercią zwierząt i są wynikiem ich wykorzystywania. „Jeśli promujesz wegetarianizm jako „współczujący” wybór, dajesz zielone światło dla konsumpcji nabiału i innych produktów odzwierzęcych. To tłumaczy, dlaczego – jak wiemy – wielu wegetarian nigdy nie przechodzi na weganizm. Dlaczego by zresztą mieli, skoro samozwańczy eksperci powiedzieli im, że spełnili moralny obowiązek wobec zwierząt będąc wegetarianami? Jeśli uważasz zwierzęta za członków moralnej wspólnoty, przestajesz je konsumować. Kropka. Nie chodzi tu o „szczęśliwe” wykorzystywanie; to kwestia niewykorzystywania zwierząt w ogóle” – pisze Francione. Filozof uważa, że ruch na rzecz praw zwierząt jest logicznym przedłużeniem ruchu pacyfistycznego i w związku z tym nie może z żadnego powodu posługiwać się przemocą, którą uważa za wsteczną i kontrproduktywnąGary L.