Wracający wodnosamolot został zauważony z przepływających w pobliżu amerykańskich statków, których załogi zameldowały o tym lokalnej obronie wybrzeża. Wysłany na patrol samolot Lockheed A-29 przeprowadził 10 września nieskuteczny atak bombami głębinowymi na I-25. Japońska jednostka odniosła jedynie niewielkie uszkodzenia, ale atak skłonił komandora Meiji do większej rozwagi.
Drugi nalot Ponieważ drugi nalot postanowiono wykonać pod osłoną nocy, sprzyjające warunki do jego przeprowadzenia nastały dopiero 29 września. Katapultowany samolot, z tą samą załogą, zrzucił dwie bomby zapalające w rejonie położonym bardziej na północ, w pobliżu Port Orford. Skutek był podobny do poprzedniego nalotu: wybuchła jedynie jedna z bomb, zaś powstały pożar wygasł samoistnie w mokrym lesie. Powracający Fujita miał spore kłopoty ze zlokalizowaniem pozycji macierzystego okrętu i udało mu się go odnaleźć dopiero po długich poszukiwaniach, dzięki śladom oleju napędowego na powierzchni morza.
Japoński wodnosamolot został tym razem zauważony nad lądem przez strażników leśnych. Powiadomili oni USAAF, która wysłała przeciwko niemu samoloty myśliwskie P-38 Lightning, te jednak, naprowadzane w złym kierunku, nie zdołały go przechwycić.