To był występ na którym po raz pierwszy zobaczył ich Dez Cadena.

Nowa nazwa została podsunięta przez Raymonda Pettibona, który również zaprojektował logo dla zespołu: cztery czarne prostokąty. Muzycy malowali je po całym Los Angeles, zyskując sobie w ten sposób rozgłos i fanów, ale i tym samym narazili się władzom i policji. Pettibon tworzył później dla zespołu okładki na płyty i single. W tym czasie w południowej Kalifornii było niewiele okazji, na których zespoły punkrockowe mogły zaprezentować się publicznie. Black Flag sami organizowali sobie koncerty dogadując się z właścicielami klubów. Sami również kolportowali ulotki informacyjne o nich (Dukowski później wspominał, że sam chodził z min. 500 ulotkami).

Chociaż Ginn był liderem zespołu, to duży wkład w Black Flag miał Dukowski. Ginn pomimo tego, że narzucał dyscyplinę – był człowiekiem spokojnego usposobienia, natomiast żywiołowy i błyskotliwy Dukowski robił często za rzecznika Black Flag w kontakcie z mediami.