Jedyną próbą wskrzeszenia zespołu był epizod 1986 roku. Emerson i Lake próbowali namówić Palmera do nagrania nowej płyty. Ten ostatni był jednak zbyt zaangażowany w inną rockową supergrupę Asia by wziąć udział w nagraniu nowego albumu. Ostatecznie w nagraniu wziął udział Cozy Powell – perkusista grający w takich hardrockowych zespołach jak Black Sabbath, Rainbow czy Whitesnake. Nowy zespół Emerson, Lake & Powell okazał się efemerydą, a jej jedynym produktem był tylko jeden tak właśnie zatytułowany album.

Prawdziwa reinkarnacja zespołu nastąpiła dopiero w 1992. Zespół nagrał w studio nowy album Black Moon. Album mieszczący się w standardzie neoprogresywnym, lecz poza niego nie wychodzącym. Wynikiem trasy koncertowej promującej nową płytę był album nagrany na żywo w czasie występu w londyńskiej Royal Albert Hall. Kolejny album In the Hot Seat w zamyśle miał być powrotem do progresywnych korzeni. Osnową albumu miała być ponad dwudziestominutowa wersja piosenki Boba Dylana „Man in the Long Black Coat”. W ostateczności wyszła z tego czterominutowa piosenka. Mocnym punktem jest bardzo emocjonalna ballada „Daddy”. Problemy personalne wewnątrz grupy oraz problemy zdrowotne muzyków doprowadziły do tego, że płyta faktycznie nie została ukończona.