Kolejny rok w karierze był mniej udany, Smasznowa spadła w rankingu o kilkanaście miejsc. Wygrała turniej w Wiedniu (pokonując w finale Australijkę Molik), w Filderstadt pokonała wysoko notowaną Japonkę Sugiyamę, ale często odpadała we wcześniejszych rundach, m.in. w Sopocie przegrała w 1/8 finału z Martą Domachowską. Pierwszej rundy nie przeszła również na igrzyskach olimpijskich w Atenach, przegrywając z Włoszką Garbin. W lipcu 2005 wygrała swój dziesiąty turniej rangi WTA Tour, w Modenie; jej finałowa przeciwniczka (Garbin) została zmuszona do zejścia z kortu z powodu kontuzji przy stanie 6:6 w pierwszym secie. Trzy tygodnie później Smasznowa świętowała jedenaste turniejowe zwycięstwo, w Budapeszcie.
Anna Smasznowa nie dysponuje szczególnymi warunkami fizycznymi; przy wzroście 1,57 m skuteczność gry zapewnia sobie precyzją minięć, pracą nóg, walecznością. Anna Kurnikowa po porażce w finale w Szanghaju w 2002 nazwała Smasznową „ścianą”. Należy dodać, że w odróżnieniu od Hiszpanki Sánchez Vicario, którą Smasznowa wskazuje jako swój wzór do naśladowania, reprezentantka Izraela gra bekhend jedną ręką. Jest zawodniczką praworęczną.