Powodowało to mocne rozproszenie sił, które w ten sposób stawały się podatne na punktowe ataki żydowskie.
Głównodowodzący wojskami egipskimi, gen. Ahmad Ali al-Muwawi uważał, że sytuacja jego korpusu w Palestynie jest niepewna. Jego żołnierze zostali zepchnięci do defensywy i istniało realne zagrożenie odcięcia części sił, które mogły z łatwością znaleźć się w okrążeniu. Otrzymał on posiłki w postaci ochotników z Arabii Saudyjskiej, jednak wciąż odczuwał brak broni pancernej (używane czołgi były starej konstrukcji i nadawały się bardziej do zadań rekonesansu niż wspierania natarcia piechoty). Artyleria cierpiała na poważne braki amunicji. Brakowało także sił rezerwowych, które mogłyby być użyte w sytuacji krytycznej na którymś z odcinków frontu. Wszystkie siły wykorzystały czas rozejmu na budowę umocnień obronnych.
Siły żydowskie