Nie doszło do paniki. Samolot zatrzymał się bez zbaczania z pasa na skrzyżowaniu dróg startowych, co spowodowało czasowe zamknięcie całego portu lotniczego do 2 listopada 2011 roku do godziny 22:34. Zabrakło czynnych dróg startowych. Tak długi czas zamknięcia uzasadniono oczekiwaniem przybycia eksperta firmy Boeing z Seattle, który miał współpracować z Państwową Komisją Badania Wypadków Lotniczych.
Samoloty, które wystartowały do Warszawy przed tym zdarzeniem, skierowano na inne cywilne lotniska w Polsce. Dwadzieścia sześć zastępów straży pożarnej zabezpieczało lądowanie, a część z nich rozpoczęła oblewanie samolotu pianą, gdyż ryzyko pożaru wciąż nie zostało zażegnane. Pasażerom udzielono pomocy psychologicznej w lotniskowym ośrodku. Pomoc medyczna okazała się konieczna tylko wobec nieznacznej liczby osób.