Kilkukrotnie nagradzany trafił w końcu do włoskiej niewoli, z której wrócił z transportem rannych na Boże Narodzenie w 1918 roku.
Kłopoty zdrowotne nie pozwalały mu dalej prowadzić praktyki lekarskiej, więc 1922 został dzierżawcą schroniska księcia Liechtensteina pod Śnieżnikiem. Wraz z żoną Adele wyremontował obiekt, doprowadził do niego prąd, po kilku latach również telefon. Wybudował także nową stajnię, a potem stację meteorologiczną, którą sam obsługiwał. Życzliwie odnosił się zarówno do niemieckich jak i czeskich turystów, co w ówczesnych czasach nie zawsze było normą. Wkrótce też w schronisku pojawiło się wielu stałych bywalców oraz bohema artystyczna. Nie zaniedbał również swoich narciarskich zainteresowań - w 1925 zatrudnił J. Lacknera, instruktora narciarskiego z Tyrolu, który od stycznia do marca prowadził przy schronisku kursy nauki jazdy. Gutwinski często też schodził w doliny, do miast, gdzie organizował wykłady i pokazy zdjęć związanych z tematyką górską; pod pseudonimami (jako Der Alte, Der Alte vom Berge, Der Alte von Schneeberg) pisał do gazet oraz czasopism.