Nie wiadomo do dziś, gdzie i jak zginęli. Napastnicy spalili wówczas we wsi 27 polskich domów.

Po nieudanym ataku sotnie zaczaiły się w pobliżu, przygotowując zasadzkę na ewentualny pościg. Istotnie wysłano ze strażnicy grupę bojową w celu ścigania napastników. Przed wejściem w zasadzkę uratował żołnierzy towarzyszący im pies, który wyczuł bandę w lesie i ostrzegł. Wopiści w pośpiechu wycofali się z powrotem do garnizonu.

Łącznie w latach 1944–1946 nacjonaliści ukraińscy z OUN-UPA zamordowali tutaj 62 Polaków i Ukraińców, którym zarzucono współpracę z Polakami.

Do 1946 wieś dzieliła się na dwie grupy zabudowań skupionych wokoło cerkwi drewnianej oraz wokoło murowanego kościoła łacińskiego nad Solinką. Oba kościoły były siedzibami parafii.

Religia We wsi znajdowała się cerkiew greckokatolicka pw. Piotra i Pawła z 1833 oraz kościół rzymskokatolicki z 1842. Parafię obrządku łacińskiego założyła Justyna ze Żmigrodu Stadnicka primo voto żona Stefana Bala, secundo voto Hieronima Orzechowskiego. Początkowo była to kaplica drewniana, filialna parafii w Hoczwi (1728). Murowany kościół wybudowano dopiero w roku 1842.