Agitka silnie podkreśla intelektualną pustkę i infantylność lewicowych aktywistów, oraz ich posunięte niekiedy do groteski oderwanie od rzeczywistości: ci działacze to córki i synowie bogaczy, hrabiów i książąt, snobujący się na nonkonformistów zamożni przedsiębiorcy (gospodarz i sponsor Krzysztofa, Michael, jeździ po Paryżu zardzewiałym Citroenem i chodzi w dziurawych swetrach – ale w garażu w wiejskiej posiadłości trzyma złotego Mercedesa, a dziury w kaszmirowych swetrach wycina nożyczkami), tudzież panie z towarzystwa, które nie widzą sprzeczności pomiędzy głoszonymi hasłami a posiadaniem służby i wykorzystywaniem jej do niewdzięcznych prac domowych. Także wspomniany kongres odbywa się przy niemal całkowitej obojętności przeciętnych ludzi, mimo że roznamiętniona politycznie lewica ma być przecież wyrazicielem ich interesów. To środowisko chce rewolucji, nie mając przy tym pojęcia, co tą drogą konkretnie ma osiągnąć, gdyż ludzie ci w gruncie rzeczy to co robią, robią po prostu z nudów. Natomiast prawdziwym, sterującym tym wszystkim „z tylnego siedzenia”, animatorem ich poczynań są służby specjalne.

Przypisy

Kategoria:Polskie powieści obyczajowe Kategoria:Polskie powieści satyryczne Kategoria:Powieści z 1987