Z powstałych wówczas rysunków i obrazów artysta uczynił swoisty ilustracyjny reportaż, malowniczy i ekspresyjny dzięki kontrastowi między światłem a ciemnością w ciasnych, wiejskich izbach.
Van Gogh polubił ogromne maszyny, na których pracowali tkacze i które wypełniały całe pomieszczenie powodując, iż ledwo starczało miejsca dla ojca pracującego przy krosnach i matki doglądającej dziecka w kącie. Fascynowały go również techniczne detale warsztatu tkackiego, do tego stopnia, iż na pierwszych obrazach z tej serii to właśnie krosna wydają się dominować, a pracujący na nich człowiek, niewyraźny, nieco mglisty, jawi się niczym „duch w maszynie”, jak opisywał w jednym z listów do van Rapparda. W późniejszych obrazach, jak Tkacz, widziany z przodu (nr. kat. F 30) z Kröller-Müller Museum, w Otterlo van Gogh poświęcił już więcej uwagi osobie tkacza, który panuje nad maszyną, ale też jest jej więźniem, zmuszonym pracować od rana do wieczora, aby zarobić na kawałek chleba i wyżywić rodzinę.