Tego wieczoru zobaczyłem piękny i bardzo dziwny efekt. – napisał Vincent do brata Theo pod koniec lipca 1888 z Arles – Bardzo duża barka na Rodanie, załadowana węglem, przycumowana do nabrzeża. Jak popatrzeć z góry, wszystko to błyszczało i było mokre od deszczu; woda była biało-żółta, zmącona perłową szarością, niebo w kolorze bzu, z pomarańczową smugą na zachodzie, miasto fioletowe. Na łodzi drobni, umorusani robotnicy, ubrani na niebiesko i biało, przychodzili i odchodzili wynosząc ładunek na brzeg. To był czysty Hokusai. Było za późno, żeby to namalować, ale któregoś dnia, kiedy ta barka węglowa powróci, trzeba będzie za to się zabrać.

Będąc pod wrażeniem zaobserwowanej sceny artysta namalował wkrótce trzy obrazy. Pierwszy z nich ukazuje dwie zacumowane łodzie z piaskiem, oglądane z wysokiego nabrzeża, z ukośnej perspektywy. W pełnym świetle dnia kilku mężczyzn wyładowuje piasek (nie węgiel). Później, być może pod koniec sierpnia, van Gogh namalował dwa podobne ujęcia, tym razem przedstawiające barki węglowe o zachodzie słońca. Wysoko położony punkt obserwacyjny z pierwszego obrazu artysta zamienił tu na położony blisko powierzchni gruntu, a kąt widzenia z ukośnego zmienił na bardziej czołowy.