To było w Pirenejach, mój pierwszy Tour de France. Nie miałem aspiracji aby zostać liderem, nic z tych rzeczy. Dostałem zadanie, miałem pilnować lidera, Francuza i mu pomagać. Na trasie zapomniałem jakie mam zadanie i po prostu jechałem z przodu z najlepszymi, pokonując z nimi kilka górskich szczytów. Potem podjechał do mnie mój dyrektor sportowy i zapytał co się stało z moim liderem, którego miałem pilnować. – Ojej, faktycznie, gdzie on jest? – zapytałem. Dyrektor odpowiedział, że został w drugiej grupie, jakieś 5–10 minut z tyłu. Powiedziałem mu: – Nie ma strachu, zaczekam na niego i mu pomogę. Ale on kazał mi zostać w czołówce, unikać kłopotów i postarać się dojechać z najlepszymi. Tak też zrobiłem, dotarłem do ostatniego wzniesienia na etapie z Bernardem Hinault i Lucienem van Impem, który nam odjechał na tym podjeździe na kilka minut. Ja miałem jednak spory zapas czasu z poprzednich etapów i w ten sposób zostałem liderem wyścigu. To była niespodzianka, nie spodziewałem się jej, wiedziałem że maillot jaune jest bardzo ważna i ma długą historię, ale dla mnie tamtego dnia najlepsze było to, że nie muszę prać swojej koszulki, tylko dostanę nową. Ale kiedy się ją nosi, jest się na najwyższym sportowym poziomie.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Phil Anderson · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.