W następstwie tego wybuchło w Witkowie powstanie wielkopolskie, ostatecznie kończąc panowanie niemieckie w tym rejonie Wielkopolski.
Rada robotnicza i żołnierska dążyła do jak najszybszego obsadzenia wszystkich stanowisk przez Polaków. Postanowiono przede wszystkim usunąć landrata de Roberti-Jessena i jego sekretarza Wacholza. Egzekucji tego postanowienia podjął się w dniu 12 listopada, przybyły z Kilonii, marynarz Stanisław Gaworzewski. Udał się do biura landrata z kilkoma żołnierzami, komunikując decyzję Rady i żądając natychmiastowego ustąpienia. De Roberti-Jessen, widząc Gaworzewskiego w mundurze marynarza z Kilonii (Matrose aus Kiel), złożył urząd niezwłocznie oraz oświadczył, że nie posiada żadnej broni palnej ani amunicji. Jak wynikło z późniejszych informacji, landrat uległ sile oddziaływania kilońskiego munduru marynarskiego i zarzekał się, że nie poddałby się tak łatwo, wiedząc, że Gaworzewski jest osobą pochodzącą z Witkowa. Delegacja żołnierska rozbroiła przy okazji dwóch żandarmów ze starostwa. Pozamykano wszystkie biura, a klucze przekazano nowemu staroście – Nikodemowi Mukułowskiemu. De Roberti-Jessen zamieszkiwał nadal w służbowej willi starosty, co dawało lokalnym Niemcom znak siły i nadziei oraz tymczasowości rozwiązań rewolucyjnych.