Tadeusz Lubelski w recenzji dla „Kina” pisał o „objawieniu ostatniego festiwalu w Gdyni”. Jan Strzałka z „Tygodnika Powszechnego” rozpisywał się o „pięknie” filmu, ceniąc w nim „specyficzną mieszankę liryzmu i lekkiego, naznaczonego komizmem dystansu”. Tadeusz Sobolewski w tekście dla „Gazety Wyborczej” twierdził, że Kolski jest „jednym z najbardziej obiecujących, oryginalnych reżyserów młodego pokolenia”. Film odrzucili natomiast krytycy zagraniczni. Yann Tobin z „Positif” kwitował treść Jańcia Wodnika jako „małą absurdalną bajkę […] o niejasnych intencjach”.
Katarzyna Wajda w interpretacji filmu twierdziła, że: „utrzymana w tonie ludowej ballady historia uzdrowiciela, który okazał się fałszywym prorokiem to arcydzieło »kina kolskiego«”. Wajda kontynuowała pisząc, że „historia uzdrowiciela jest przestrogą przed złym wykorzystywaniem daru i przypisywaniem sobie atrybutów boskich; stanowi też najpełniejszy wykład popielawskiej filozofii, podkreślając tzw. zasadę powrotności, według której »przez jeden zły uczynek jednego człowieka przybywa zła w całym świecie.