Niemniej echa poematu spowodowały powołanie specjalnej komisji partyjnej i odwołanie zarządu kombinatu oraz dymisję miejscowej organizacji PZPR, a także zmiany na lepsze w warunkach socjalnych pracowników. Sam Ważyk zmienił także swój stosunek do osób, które wcześniej atakował. Stefan Kisielewski wspominał: Mnie przestał się kłaniać przez długi czas, po czym nagle przyszła odwilż (...), Ważyk kłania się nisko (...), ja mówię „No, jakoś mnie pan nie poznawał przez te wszystkie lata”. A on mówi: „Tak, wie pan, bo ja byłem w domu wariatów, ale już się wyleczyłem”. (...) A więc pokajał się w ten sposób.
W 1957 został członkiem redakcji krajowego miesięcznika „Europa”, jednak po zawieszeniu pisma przez komunistyczne władze i wstrzymania druku pierwszego numeru pod koniec tego roku, wystąpił z PZPR w geście protestu. W 1959 został skrytykowany przez Komitet Centralny PZPR, m.in. za „wrogą postawę” w specjalnej uchwale partii. W 1964 Ważyk podpisał się pod protestacyjnym Listem 34, przeciwstawiającym się łamaniu wolności słowa w PRL.