Błagam Cię, nie dręcz mnie! (29) Rozkazywał bowiem duchowi nieczystemu, by wyszedł z tego człowieka. Bo już wiele razy porywał go, a choć wiązano go łańcuchami i trzymano w pętach, on rwał więzy, a zły duch pędził go na miejsca pustynne. (30) A Jezus zapytał go: Jak ci na imię? On odpowiedział: Legion, bo wiele złych duchów weszło w niego. (31) Te prosiły Jezusa, żeby im nie kazał odejść do Czeluści. (32) A była tam duża trzoda świń, pasących się na górze. Prosiły Go więc [złe duchy], żeby im pozwolił wejść w nie. I pozwolił im. (33) Wtedy złe duchy wyszły z człowieka i weszły w świnie, a trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i utonęła. (34) Na widok tego, co zaszło, pasterze uciekli i rozpowiedzieli to w mieście i po zagrodach. (35) Ludzie wyszli zobaczyć, co się stało. Przyszli do Jezusa i zastali człowieka, z którego wyszły złe duchy, ubranego i przy zdrowych zmysłach, siedzącego u nóg Jezusa. Strach ich ogarnął. (36) A ci, którzy wiedzieli, opowiedzieli im, w jaki sposób opętany został uzdrowiony. (37) Wtedy cała ludność okoliczna Gergezeńczyków prosiła Go, żeby odszedł od nich, ponieważ wielkim strachem byli przejęci. On więc wsiadł do łodzi i odpłynął z powrotem. (38) Człowiek zaś, z którego wyszły złe duchy, prosił Go, żeby mógł zostać przy Nim.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Kursi (Izrael) · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.