Z czterech wystrzelonych w niego torped, jedna ugodziła cel, jednakże okrętowi nie uznano zatopienia tego statku.
thumb|left|Rejon pierwszego patrolu „Wahoo”, między atolem Chuuk (Truk), a atolem Namonuito
Przez następne dni okręt nie mógł wejść na dogodną pozycję do strzału w kierunku napotkanych okrętów patrolowych oraz tendra.
W trakcie tego patrolu, pod pokładem „Wahoo” miało miejsce bardzo niebezpieczne zdarzenie. Okręty podwodne przenoszą zwykle po jednej torpedzie gotowej do natychmiastowego strzału w wyrzutniach dziobowych i rufowych. Tak też miało to miejsce na „Wahoo”. Zaistniała jednak potrzeba przedmuchania dziobowej wyrzutni numer 3, tymczasem przez pomyłkę odpowiedzialny torpedysta pociągnął za rękojeść uruchomiającą wyrzutnię nr 1 z załadowaną i gotową do strzału torpedą. Silnik torpedy uruchomił się, a wypychany pocisk z dużą siłą uderzył od wewnątrz w zamkniętą zewnętrzną pokrywę wyrzutni. Uruchomionego silnika torpedy nie można było zatrzymać od wewnątrz. Co gorsza uderzenie torpedy skrzywiło pokrywę, a przez powstałą z tego powodu szczelinę do wyrzutni zaczęła napływać od zewnątrz woda. W przypadku normalnego strzału woda uruchamia mechanizm automatycznego uzbrajania głowicy torpedy, gdy już opuści ona wyrzutnię.