do Polski przedostali się nielegalnie przez granicę polsko-radziecką. Następnie połączyli się z mniejszymi grupami. Byli podzieleni na cztery plutony wyposażone w karabiny ręczne i granaty. Każdy pluton dysponował również trzema karabinami maszynowymi. Przed atakiem z miasteczka wywabiono większość policjantów.
W wyniku ataku została zniszczona komenda Policji Państwowej, podpalony dworzec kolejowy i budynek starostwa oraz zdewastowane i ograbione wszystkie sklepy i magazyny handlowe. Głównym celem było jednak wtargnięcie do więzienia i oswobodzenie ok. 150 więźniów, a przede wszystkim przywódców Komunistycznej Partii Zachodniej Białorusi, Josifa K. Loginowicza i Stanisława Mertensa. Straty polskiej strony wyniosły 7 policjantów zabitych i 3 rannych. Podczas strzelaniny zginął też urzędnik starostwa. Za wycofującymi się w kierunku granicy dywersantami został wysłany pościg w postaci pododdziału ułanów, ale zostali oni powstrzymani ogniem karabinów maszynowych. Oddział rozproszyła Straż Graniczna, biorąc do niewoli 2 bojówkarzy. Podczas obławy schwytano jeszcze kilku innych dywersantów. Zeznali oni, że przeszli szkolenie dywersyjne w Mińsku prowadzone przez oficerów bolszewickich.