Pierwszym przedstawieniem była Maria Stuart Juliusza Słowackiego – Młody kierownik artystyczny i reżyser w jednej osobie - Danuta Bleicherówna – młody zespół aktorski, a dojrzałe interesujące przedstawienie. Było w nim wiele świeżości, oryginalnych pomysłów interpretacyjnych i sytuacyjnych, dobrze popisała się odtwórczyni głównej roli - Celina Klimczakówna. Od 1 października 1961 do 28 maja 1964 występowała w Rzeszowie w Państwowym Teatrze im. Wandy Siemiaszkowej. W Teatrze Siemaszkowej w Rzeszowie występowała m.in. jako Elwira w przedstawieniu Mąż i żona Fredry i jako Medea Eurypidesa (w sezonie 1962). Jednego dnia zobaczyłem Medeę Eurypidesa. Teatr wystawił tę tragedię z konieczności, wyzyskując fakt, że ma w zespole aktorkę, zdolną do udźwignięcia roli tytułowej, a mianowicie Celinę Klimczkównę. Istotnie Klimczakówna nie tylko udźwignęła rolę, ale pokazała Medeę wstrzemięźliwą i zdyscyplinowaną, godną, autentyczną, miejscami wzruszająco tragiczną. Właściwie jest to jej wielki monolog, przerywany tylko wtrętami Jazona (Witold Gruszecki), Kreona (Wincenty Zawirski) i nieustannie obecnej Niespokojnej Dziewczyny (Ireny Chudzikówny).