Jego stosunek do tego odzwierciedlają słowa:
Zajął się w Dzikowie, na potrzeby tworzonej jednostki, ujeżdżaniem koni, umundurowaniem, uzbrojeniem i szkoleniem ochotników, ale musiał to czynić z przekonaniem, że poświęci dla ojczyzny życie – przed wyruszeniem z oddziałem, pojechał się wyspowiadać oraz odwiedził i pożegnał krewnych oraz znajomych, lecz nie chciał, by go żegnano; sporządził też krótki testament. Ostatecznie wszedł w skład pierwszego z dwóch oddziałów, liczących w sumie około 700 ludzi, i został adiutantem pułkownika Zygmunta Jordana. Z tym oddziałem przeprawił się 20 czerwca 1863 r. przez Wisłę w okolicy Szczucina i zdążał do Komorowa; tam oddział starł się z oddziałem rosyjskim. Tyły oddziału zaatakowali rosyjscy dragoni. Walka przeciągała się i należało wyrwać się spomiędzy Rosjan przed nadejściem ich posiłków; Tarnowski prowadził kilkudziesięciu ochotników do ataku na bagnety, siedmiu z nich udało się chwilowo zająć stodołę na obrzeżu Komorowa;