Nixon podkreślał swój udział w polityce zagranicznej Eisenhowera i obiecał jej kontynuację. Kandydat demokratów wprawdzie obiecał kontynuację polityki Sprawiedliwego Ładu, nazywając swoją wizję Nowymi Granicami, jednak ostro krytykował republikanów za osłabienie pozycji Stanów Zjednoczonych na świecie. Ponadto zarzucał administracji Eisenhowera doprowadzenie do tzw. „luki bombowo-rakietowej” (czyli sytuacji w której ZSRR ma więcej pocisków balistycznych niż USA, a której to luki tak naprawdę nie było) oraz niepowodzenia w sprawie rewolucji kubańskiej. Największą przeszkodą dla kandydata demokratów było jego katolickie wyznanie. Podobnie jak w przypadku wyborów w 1928, w których kandydatem demokratów był Al Smith, Kennedy był atakowany przez bigoterię, zwłaszcza ze stanów południowych. Zarzucali, że w przypadku zwycięstwa Kennedy’ego, faktycznym przywódcą kraju zostanie papież. Kandydat demokratów, aby odciąć się od takich zarzutów, musiał wielokrotnie podkreślać, że jest „kandydatem Partii Demokratycznej na prezydenta, który, tak się złożyło, jest katolikiem”. Ponadto, wygłosił przemówienie do pastorów protestanckich w Greater Houston Ministerial Association w Teksasie, w którym zapewnił, że jego katolicyzm w niczym nie przeszkodzi w wykonywaniu obowiązków prezydenckich i podkreślił istotność rozdziału Kościoła od państwa.