W bitwach na ogół stanowili forpocztę wojsk rozpoczynającą starcie, a na polu walki – wsparcie wyposażonej w tarcze piechoty (thorakitai). Pod koniec V wieku p.n.e. o ich taktycznej wartości wśród greckich najemników korzystnie wypowiadał się Ksenofont (Wyprawa Cyrusa III 4,15). Ich rola w starciach wzrosła jeszcze bardziej w wojskach Filipa II i jego następcy, zaznaczając się podczas kampanii wojennych Aleksandra Wielkiego, zwłaszcza w walkach z Persami i innymi Azjatami, u których liczni łucznicy (piesi i konni) odgrywali w taktyce nader istotną rolę.

W pochodzie część łuczników wchodziła w skład przedniej straży maszerującej armii. W szyku bitewnym rozmieszczani byli przed falangą hoplitów, gdzie rozsypani w łańcuch dokonywali wstępnego ostrzału oddziałów przeciwnika, a następnie wycofywali się poza ciężką piechotę, skąd bezpiecznie mogli dalej nękać ostrzałem. W innym uszykowaniu osłaniali główne siły na skrzydłach (zwykle poza konnicą, na flankach). Istotną rolę odegrali w bitwie nad Hydaspesem, kiedy masowo (w liczbie ok. tysiąca) zaatakowali lewe skrzydło Hindusów, wyłączając z walki niemal wszystkie ich wozy bojowePeter Green: Aleksander Wielki. Biografia. Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN, 2010, s. 451.. thumb|250px|Zranienie Filipa II przez łucznika pod obleganym Methone (mal.