Po inwokacji do Cyterei (zarazem bogini i planeta Wenus), poeta przystępuje do opisu swojego snu. Afrykańczyk zabiera go pod bramę parku, na której widnieją dwa wiersze. Pierwszy zachęca, by wejść do „błogiego miejsca”blisful place, wers 127., „krynicy Łaski”the welle of Grace, wers 129. i „drogi ku wszelkiemu powodzeniu”the wey to al good aventure, wers 131.. Drugi oznajmia, że jest to wejście do sfery „śmiertelnych ciosów”mortal strokes, wers 135., „której przewodzi Pogarda i Wyniosłość”of which Disdayn and Daunger is the gyde, wers 136., a „stronienie od niej to jedyne lekarstwo”th' eschewing is only the remedye, wers 140.. Wahającego się narratora wpycha do bramy Afrykańczyk, wyjaśniając, że te wiersze są przeznaczone tylko dla sług miłości, a nie dla jej obserwatorów (to zarazem ostatnie wystąpienie Afrykańczyka w poemacie). Za bramą znajduje się zadrzewiony ogród leżący nad rzeką, pełen łagodnych zwierząt i śpiewających ptaków, w którym zawsze trwa pogodny majowy dzień. Pod drzewem Kupidyn wykuwa swe strzały, które hartuje w źródle jego córka Żądza. Nieopodal stoją uosobienia przymiotów miłości: Przyjemność, Ozdoba, Pożądanie, Uprzejmość i inne. W mosiężnej świątyni opartej na jaspisowych kolumnach narrator spotyka Priapa „z berłem w dłoni”with ceptre in honde, wers 256. i leżącą w ukryciu Wenus wraz z Bachusem i Ceres.