w czasie II wojny światowej był partyzantem i trafił do obozu jenieckiego we Włoszech. Matka Włodzimierza również przebywała w jenieckim obozie na Bałkanach, później przez długi czas mieszkała w Stanach Zjednoczonych. Po wojnie Šaranović studiował prawo, uczył się też na Akademii Wojskowej, pracował w placówce dyplomatycznej w Pradze, a później w Warszawie, gdzie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych poznał przyszłą żonę. W 1948 w Jugosławii rozpoczęły się czystki dotyczące byłych partyzantów. Šaranović otrzymał już nominację na ambasadora w Rzymie, ale w ojczyźnie mogło też czekać na niego więzienie. Ostatecznie wraz z żoną pozostał w Polsce, gdzie w 1949 urodził się ich syn, Vladimir.
Długo wstydził się swojej etnicznej inności – odmawiał rozmawiania z rodzicami po serbsku i używał polskiego imienia Włodzimierz. Kraj przodków odwiedził po raz pierwszy w wieku 21 lat, biorąc udział w pogrzebie swego stryja. Poznał też wtedy swojego kuzyna Slobodana, z którym połączyła go bardzo mocna więź – dopiero po jego śmierci spolszczył w 2010 swoje nazwisko. Rodzice Szaranowicza nigdy nie zdecydowali się na podróż do Jugosławii, sam Włodzimierz odwiedzał Czarnogórę regularnie i mocno przeżył wojnę domową.