W źródłach pojawiają się liczby ofiar śmiertelnych pogromu od kilkuset do kilku tysięcy. Einsatzgruppe C raportowała o "3-500" rozstrzelanych Żydach. Otto Korfes w powojennych zeznaniach mówił o 500-600 ofiarach, przy czym miał on na myśli jedynie zabitych na terenie zamku. Społeczność żydowska szacowała, że liczba ofiar była znacznie wyższa. Tuż po pogromie dwaj prominentni przedstawiciele Żydów Złoczowa oceniali ją na 2500, w powojennych wspomnieniach ocalonych pojawia się już liczba od 3000 do 3500. Kai Struve uznaje szacunki społeczności żydowskiej za zawyżone, podobną opinię wyraził Bogdan Musiał. Zdaniem Struvego w pogromie zginęło około 1000 osób. Autorzy encyklopedii "Chołokost na tierritorii SSSR" podają, że ofiar mogło być 1,4 tysiąca.

Zdaniem jednego z żydowskich świadków, Samuela Tennenbauma, w pogromie zginęła większość żydowskich adwokatów, lekarzy, aptekarzy i inżynierów ze Złoczowa. Według niego był to wynik tego, że ukraińscy przewodnicy wskazywali esesmanom głównie domy zamieszkane przez przedstawicieli żydowskiej inteligencji.

Żydzi zamordowani na terenie zamku zostali prawdopodobnie zakopani 6 lipca w dołach, z których wcześniej wydobyto zwłoki ofiar NKWD.

Sprawcy