Przewodniczący składu sędziowskiego nie był też w stanie powstrzymać się od gwałtownej reakcji, gdy podczas jednej z rozpraw Franz określił siebie samego mianem „żołnierza”. Dowody winy były tak przytłaczające, że gdy nadszedł czas mów końcowych, obrońca nie próbował ich podważać, lecz argumentował, że Franz był jedynie trybikiem w machinie Zagłady, a prawdziwym winnym jest niemiecki system sądowniczy, który dopuścił do sytuacji, w której Holocaust mógł się wydarzyć.