(….) Zdaniem prawie wszystkich kosmonautów Nielubow mógł być w pierwszej piątce radzieckich kosmonautów. Stało się jednak inaczej. Grigorija zgubiło jego „huzarstwo”. Stało się to już po locie Titowa. Scysja na dworcu kolejowym z patrolem wojskowym, który zatrzymał Nielubowa, Anikiejewa i Fiłatjewa oraz zuchwała hardość Nielubowa w komendanturze żandarmerii groziła wysłaniem raportu do dowództwa. Kierownictwo Centrum Przygotowań Kosmonautów uprosiło dyżurnego komendantury, aby nie posyłał raportu. Zgodził się na to, ale pod warunkiem, że Nielubow go przeprosi. Ten jednak odmówił. Raport poszedł droga służbową do najwyższego dowództwa. Rozgniewany Kamanin wydał polecenie wykluczenia całej trójki z oddziału kosmonautów. Kosmonauci uważali, że Anikiejew i Fiłatjew zostali wydaleni z winy Nielubowa. (…)

Uważano, że za tak nieznaczne naruszenie dyscypliny usunięcie z oddziału wymienionych było zbyt surową karą.

Po opuszczeniu oddziału kosmonautów Grigorij Nielubow kontynuował służbę w siłach powietrznych ZSRR Na Dalekim Wschodzie. Miał nadzieję, że w krótkim czasie wróci do oddziału, ale nigdy tego się nie doczekał. Nikt nie wierzył Nielubowowi, że był w oddziale kosmonautów, a Gagarin, Titow, Nikołajew i inni to jego koledzy.