Z greenwashingiem mamy do czynienia, gdy: firma stosuje ukryte koszty alternatywne — podaje błędne informacje na temat cech produktu, odnoszących się do jego oddziaływania na środowisko (np. energooszczędna elektronika wykonana jest faktycznie z niebezpiecznych dla środowiska materiałów) firma podkreśla jako ekologiczne fakty bez związku z rzeczywistością — odwołuje się do czegoś, co nie ma racji bytu (np. twierdzenie na rynku amerykańskim, że coś „nie zawiera HCFC” — czyli wodorochlorofluorowęglowodorów, których użycie w USA zostało zakazane w 2010 lub podkreślanie, że kosmetyk nie zawiera freonów, podczas gdy ich używanie jest od zabronione od lat 1990) firma redukuje swoje koszty pod pozorem dbałości o środowisko (na przykład wysyła faktury e-mailem czy prosi o rzadsze używanie ręczników) firma nie przedstawia dowodów — nie ma dostępnych informacji o ekologiczności produktu ani też żadnych wiarygodnych certyfikatów firma przedstawia tylko częściowe informacje — przeważnie dotyczące jednego aspektu produktu zamiast odnieść się do wpływu produktu czy usługi na cały łańcuch wartości firma celowo stosuje brak precyzji — opisy produktów są nieszczegółowe lub niesprecyzowane, mogą być źle zrozumiane przez konsumenta;