Ostatni z uratowanych, młodszy steward Zbigniew Drzewiecki, jako jedyny przetrwał kilka godzin przebywając bezpośrednio w wodzie, w kamizelce ratunkowej, przyjmując optymalną pozycję dla zmniejszenia wyziębienia i oszczędzając siły.
Wszyscy pozostali członkowie załogi zginęli wskutek utonięcia poprzedzonego utratą przytomności spowodowaną utratą ciepła, a niekiedy również z wysiłku, gdy niektórzy z nich próbowali dopłynąć wpław do widocznej dzięki światłom Ibizy. Obie szalupy „Kudowy”, porozbijane, ale nietonące, fale wyrzuciły na brzeg; wydobyto też ponton. Zwłoki wszystkich ofiar odnaleziono przed upływem dwunastu godzin od katastrofy.
23 stycznia wrócili do Polski ocaleni rozbitkowie, 28 stycznia przetransportowano zwłoki 19 ofiar (z wyjątkiem bosmana).
Z uwagi na śmierć w katastrofie kapitana i całego kierownictwa statku, Izba Morska w wydanym 30 maja 1983 roku orzeczeniu, nie wskazała osób, które przyczyniły się do katastrofy. Poza główną przyczyną, jaką było niewłaściwe załadowanie statku, izba wydała szereg zaleceń dotyczących zasad ratownictwa, szkolenia w tym zakresie i sprzętu ratunkowego. Nie zajmowała się natomiast konstrukcją i sposobem wykonania statku – wady statków typu „Zdrój” w tym zakresie analizowano dopiero po katastrofie „Buska Zdroju”.
Przypisy