W ostatnich dniach września grupa nawiązała kontakt z grupą dziewcząt radzieckich, które Niemcy wywieźli z terenów Związku Radzieckiego na roboty przy konserwacji linii kolejowych oraz budowie szosUmieszczone były w obozie koło Lipowej. Dziewczęta zbierały informacje o ruchach wojskowych transportów kolejowych oraz dostarczały koce i prześcieradła. W związku z możliwością zdekonspirowania dziewcząt postanowiono przyprowadzić je do bazy, jeżeli wyrażą na to zgodę, a były nimi Nadzia, Szura, Kława i Wiera.
Spadochroniarze z nastaniem nocy wychodzili po meldunki do „skrzynek” oraz na spotkania z informatorami. Okoliczni mieszkańcy dostarczali im chleb, warzywa i ziemniaki, a w pozostałe produkty takie jak: cukier, sól, papierosy, kawę zaopatrywali się sami dokonując napadów na niemieckie magazyny i punkty zaopatrzenia. W październiku miejscowa ludność poinformowała grupę, że kilku Niemców nadgorliwie wykonuje swoje obowiązki krzywdząc polską ludność. Wysłano grupę specjalną, która przeprowadziła z nimi rozmowę i wymierzyła karę chłosty i grzywny. Postanowiono również zorganizować zasadzkę na polakożercę i wielokrotnego mordercę, komendanta niemieckiej żandarmerii w Czersku o nazwisku Kosanke. Komendanta nie było w jadącej kolumnie samochodów, ale od tamtej pory niewiele się o nim słyszało.