Z kolei Władysław Bartoszewski i Zofia Lewinówna oceniali, że Stosunki polsko-żydowskie… zawierają wiele cennego materiału jednak fakt, iż autor pracował w sytuacji całkowitego odcięcia od reszty polskiego społeczeństwa (najpierw w getcie, później w podziemnej kryjówce) spowodował „pewne skrzywienie perspektywy” – w szczególności w odniesieniu do oceny warunków panujących „po aryjskiej stronie” i realnych możliwości niesienia pomocy Żydom przez ludność polską. Teresa Prekerowa wskazywała, że Ringelblum pisząc esej miał bardzo ograniczony dostęp do źródeł, stąd Stosunki polsko-żydowskie… stanowiły w jej ocenie „raczej bardzo cenny materiał do zamierzonej publikacji, niż zwartą, wyważoną w ocenach całość”. Wartość historyczną pracy Ringelbluma całkowicie neguje natomiast Piotr Gontarczyk, oceniając, że esej „w ogromnej mierze składa się z niezweryfikowanych i nieprawdziwych informacji”.
Nie wszystkie tezy Ringelbluma zostały potwierdzone w powojennych badaniach historycznych. Ringelblum prawdopodobnie nie wiedział o niektórych działaniach podejmowanych przez Rząd RP na uchodźstwie i Polskie Państwo Podziemne – np. o raportach Jana Karskiego. Samuel D.