Ponadto pozostawał w kontakcie z Adolfem Bermanem i innymi członkami żydowskiego ruchu oporu, którzy prawdopodobnie dzielili się z nim swoimi doświadczeniami ze współpracy z Armią Krajową i Delegaturą Rządu na Kraj, a także informowali o działaniach podejmowanych przez Radę Pomocy Żydom „Żegota”. Autor zaznaczył zresztą we wstępie do eseju, że zawarte w tekście oceny nie odzwierciedlają wyłącznie jego prywatnych poglądów, lecz stanowią „wyraz opinii panującej w pewnych postępowych kołach spośród garstki ocalałych z pogromu całego narodu”.
Ringelblum zdawał sobie sprawę, że z racji skąpej bazy źródłowej jego esej nie spełnia wymogów monografii naukowej. Z tego powodu zaznaczył we wstępie: „Materiał do tej pracy jest jeszcze bardzo świeży, nie dojrzał do obiektywnego sądu historyka. Brak wielu materiałów oficjalnych, prasowych itd., którymi trzeba będzie uzupełnić tę pracę po wojnie”. W innym miejscu podkreślił, iż „Po wojnie, gdy dostępne będą źródła archiwalne, gdy będzie można sporządzić bilans tego, co pozostało po 3,5 milionach Żydów polskich, będzie można wszechstronnie oświetlić stosunki polsko-żydowskie. Nasze uwagi na ten temat są dokumentem chwili”.