thumb|Roman Polański Nożowi w wodzie, podobnie jak filmom Do widzenia, do jutra (1960) Janusza Morgensterna oraz Niewinnym czarodziejom (1960) Andrzeja Wajdy, zarzucano powszechnie inspirację kinem Nowej Fali. Zbigniew Klaczyński pisał w „Trybunie Ludu”: „[film jest] jawnym dowodem przemożnego wypływu pewnych zachodnich artystycznych mód [...]. To najlepszy polski film francuskiej nowej fali”. Skojarzenia te nasuwała m.in. muzyka jazzowa Krzysztofa Komedy. Zarzut powinowactwa z Nową Falą reżyser stanowczo odrzucał, wyrażając swoje uznanie przede wszystkim dla filmów amerykańskich.
Recenzje były podzielone: o ile Zbigniew Klaczyński na łamach „Trybuny Ludu” przypuścił zajadły atak na film Polańskiego, o tyle Jan Józef Szczepański z „Tygodnika Powszechnego” usiłował bronić Noża w wodzie, wysuwając bardziej racjonalne argumenty, wychodzące poza interpretację filmu w kategoriach nowofalowych. Również w Związku Radzieckim recenzje filmu nie były najlepsze: R. Sobolew zarzucał Polańskiemu mizantropię, a W. Kołodiażnaja wytykała bohaterom samolubstwo, posądzając samego reżysera o nihilizm. Nóż w wodzie wsparli nieliczni, przede wszystkim emigrant Marek Hłasko, który uznał dzieło Polańskiego za najlepszy film polski, jaki widział.