Pierwsi o użyciu broni chemicznej informowali lekarze. Do dziesięciu punktów medycznych były zwożone zwłoki i porażeni ze zwężonymi źrenicami, zimnymi kończynami, pianą na ustach, kłopotami z oddychaniem i postępującym paraliżem ciała. To typowe objawy działania gazów bojowych. Lokalne Komitety Koordynacyjne alarmowały, że szpitale polowe były przepełnione, lekarzom brakowało specjalistycznego sprzętu medycznego i leków, szczególnie atropiny, do ratowania duszących się ludzi zatrutych sarinem. Według lekarzy wiele ofiar umarło podczas snu, ze względu na wczesną porę ataku. Jednak większość ludzi zginęła w agonii, nie mogąc zaczerpnąć powietrza wskutek zwiotczenia mięśni odpowiedzialnych za poruszanie płuc. Ludzie podczas ataku uciekali do piwnic, szukając schronienia przed rażeniem domniemanego użycia sarinu, jednak jest on cięższy od powietrza przez co raził ludzi również pod powierzchnią ziemi. W trakcie ratowania zatrutych osób zmarło co najmniej sześciu lekarzy.