23 stycznia konfederaci zwerbowali uzbrojonych w ostre narzędzia chłopów ze wsi podpoznańskich - mieli oni utorować drogę kawalerii, która dotąd nie radziła sobie dostatecznie w walce z okupantem. W tej sytuacji Rönne, dysponując niewielką, 400-osobową, załogą poprosił o rozejm na dni 24-26 stycznia. Uzyskał zgodę Zaremby, który zażądał oddania miasta i zgodził się na wymarsz Rosjan z bronią do Warszawy. Rönne nie przystał na takie warunki i starał się przygotować Poznań do dłuższej obrony. Zerwał też rozejm, paląc (rękami kozaków) przedmieścia: Groblę, Gąski, Piaski i Święty Marcin (łącznie 100 domów, z czego 61 na Grobli). Zwerbowani chłopi w międzyczasie uciekli.
Mimo zaczepnych działań Rosjan, Zaremba nie podejmował żadnych kroków zbrojnych i czekał na koniec rozejmu, co wykorzystał Rönne, prosząc o kolejny rozejm - na dni 28-29 stycznia. Pozbawiony woli walki Zaremba przystał na to rozwiązanie. Zażądał jedynie wypuszczenia wszystkich wziętych do niewoli konfederatów i zapłacenia przez miasto zaległych podatków. Rosjanie wypuścili wszystkich 95 uwięzionych konfederatów i szybko zebrali należne podatki, przekazując je Zarembie. Obiecali też nie przekazywać wziętych w przyszłości do niewoli konfederatów Prusakom. Po uzyskaniu powyższych celów, 30 stycznia, Zaremba niezwłocznie zakończył oblężenie i wycofał wojska.