Proceder chciała ukrócić żandarmeria niemiecka i ukraińska, która przyjechała w tej sprawie w 1942 lub 1943 do wsi. Zagrożono zalegającym gospodarzom rozstrzelaniem. Jednak samorząd wsi z wójtem na czele zorganizował na czas pobytu ekipy ekspedycyjnej wystawne posiłki. Zabito kilkadziesiąt sztuk drobiu, parę sztuk prosiaków, towarzystwo popiło, pojadło, drugie tyle żandarmeria zabrała ze sobą. Nikomu nic się nie stało.

W lipcu 1941 UPA napadło na bogatsze zagrody polskie, z których uprowadzono wartościowe przedmioty, żywność, obuwie i pogłowie. W trakcie okupacji niemieckiej niektóre rodziny ukrywały żydowskich sąsiadów m.in. rodzina Gawłowskich ukrywała Żyda Szułyma, który pochodził z Zabojek, a przed wojną mieszkał w Tarnopolu. W kwietniu 1944 z powodu zbliżającego się frontu ewakuowano większość ludności. Zginęło wtedy 15 osób poza terenem wsi. Jedyną znaną osobą z tej grupy jest Mikołaj Domaradzki. Stało się to wskutek ostrzału artyleryjskiego, przypadkowych kul lub z rąk banderowców. Po wkroczeniu Armii Czerwonej na wieży kościoła zorganizowano punkt artyleryjski. Wermacht próbował ustabilizować front na linii pobliskiego Seretu, ale Rosjanom szybko udało się go przełamać. NKWD aresztowało wójta, który z racji znajomości niemieckiego wielokrotnie jeździł na interwencje do Tarnopola.