Po zakończeniu spotkania osobiście pogratulował mu obecny na trybunach prezydent Salwadoru, Julio Adalberto Rivera. Po latach Tapia wspominał gole strzelone Flamengo jako najbardziej pamiętne w swojej karierze.
Dwie kolejki przed zakończeniem jednego z sezonów Tapia otrzymał zaproszenie na testy od urugwajskiego potentata CA Peñarol. Działacze tego klubu opłacili nawet graczowi bilet lotniczy do Montevideo. Na wyjazd nie wyrazili zgody działacze Alianzy, nie chcąc pozostać bez swojego czołowego piłkarza w kluczowym momencie sezonu. Zaproponowali Peñarolowi powrót do rozmów transferowych po zakończeniu rozgrywek ligi salwadorskiej. Oferta Urugwajczyków okazała się już wówczas nieaktualna, gdyż w międzyczasie ściągnęli oni innego napastnika.
Tapia spędził w Salwadorze około dziesięciu lat kariery, nazywając tej kraj swoją drugą ojczyzną. Podczas pobytu w Alianzie cieszył się wielką sympatią ze strony kibiców klubu oraz uznaniem salwadorskich dziennikarzy, co podkreślał w wywiadach:
Ogółem w Alianzie występował przez sześć lat i jest uznawany za klubową legendę.