Podejrzenia padają z czasem na przedstawicieli lokalnych elit społecznych: hrabiego Pedera Stålskiölda (właściciela ziemskiego Sjölunda), Emanuela Ärendssona (ginekologa ze Szpitala Uniwersyteckiego w Linköping) i Fredrika Kantstena (prokuratora ze Sztokholmu, gender-bohatera, bojownika o równouprawnienie kobiet i zwolennika zaostrzenia kar za przemoc w rodziniePiąta pora roku, s.53)Piąta pora roku, s.227.

Książka w bezlitosny sposób krytykuje tzw. elity społeczeństwa demokratycznego. Opisani w powieści członkowie tej klasy to tzw. szanowani obywatele, ludzie poza podejrzeniami, cieszący się znacznym autorytetem społecznym, pozornie walczący o równość płci, dobro dzieci i przywileje społeczne dla najsłabszych. W istocie okazują się zepsutymi przez władzę i bogactwo pyszałkowatymi potworami, którzy regularnie wykorzystują prostytutki, torturują kobiety i posuwają się do morderstw, kiedy wymaga tego sytuacja. Ci źli mężczyźni [...]. Ci, którzy biorą od kobiet, dzieci to na co mają ochotę. Którzy uważają, że wszystko im wolnoPiąta pora roku, s.272. W istocie nienawidzą kobiet i uważają je za zwykły towar, pragną nad nimi dominować i demonstrować im władzę. Hasła równościowe służą im tylko za zasłonę, za którą mogą ulegać swoim żądzomPiąta pora roku, s.271-273. Jestem mężczyzną. Mam pieniądze. Chcę sobie pobzykać.