Ustalił również, że bitwa w znacznym stopniu wyczerpała zapasy prochu strzelniczego, jednak ten problem został szybko rozwiązany dostawami z Filadelfii. Brytyjczycy sprowadzali posiłki – do momentu pojawienia się Waszyngtona ich siły urosły do 10 tysięcy żołnierzy.
Przez lato i jesień 1775 roku obie strony okopywały swoje pozycje (przy sporadycznych, drobnych potyczkach) i żadna nie poczyniła znaczących postępów. Kongres postanowił pójść za ciosem po zdobyciu Ticonderogi i zlecił inwazję na Kanadę. Powodem do podjęcia takich działań były tzw. „listy do mieszkańców Kanady” wysłane przez I i II Kongres Kontynentalny celem przekonania mieszkańców Quebecu do amerykańskiej sprawy. Próba nie powiodła się – północne prowincje Ameryki Brytyjskiej pozostały przy koronie. We wrześniu Benedict Arnold poprowadził 1100 ludzi, wybranych z sił oblegających Boston, na nieudaną ekspedycję do Quebecu.
Pod koniec 1775 roku Waszyngton zaczął borykać się z problemami kadrowymi, jako że zaciągi większości żołnierzy kończyły się z nastaniem nowego roku. Już wówczas oblegających było mniej niż obleganych.