Po upływie roku od utworzenia Stoczni pracowało w niej 2,5 tys. pracowników, w tym 4 inżynierów z przygotowaniem stoczniowym, a na początku lat 60. XX w. – 10 tys. pracowników i 200 inżynierów.
W Stoczni utworzono samodzielny szczeciński oddział Centralnego Biura Konstrukcji Okrętowych (CBKO nr 1), w którym pracowali m.in. konstruktorzy: Mikołaj Thierry, Mieczysław Wesołowski, Jerzy Piskorz-Nałęcki, Andrzej Żarnoch, Leszek Bednarski.
Dyrektor był wymagający, ale cieszył się sympatią i zaufaniem pracowników. Przebywał w stoczni niemal stale – jego sylwetka była łatwo zauważalna w grupach ludzi, ponieważ wyróżniał się wzrostem (187 cm). Zwracał się do każdego per „przyjacielu”. Nie stosował kar za niepowodzenia, a każdy sukces pracownika był nagradzany. Przykładem, przytaczanym przez biografów, jest sytuacja, która miała miejsce, gdy grupa pracowników zaproponowała przesuwanie wielkiej bramownicy zamiast jej rozmontowywania i ponownego montażu w nowym miejscu. Mogło się to wiązać z dużą oszczędnością czasu i kosztów, jednak istniało ryzyko, że konstrukcja się przewróci.