Meissnerowie nie ugięli się ani przed roztaczanymi przez nimi wspaniałymi perspektywami, ani przed utratą wolności, obozem koncentracyjnym i szykanami w stosunku do całej rodziny. Niezależnie od pracy zawodowej współpracował z Szarymi Szeregami między innymi z Marianem Sołtysiakiem (ps. „Barabaszem”), z Antonim Hedą (ps. „Szary”), z harcmistrzem Józefem Dobskim, czy Eugenią Praussową (ps. „Squaw”). Praca w PCK, bardzo w tej działalności pomagała.
Po upadku powstania warszawskiego, Kielce były pierwszym większym miastem, do którego szły transporty ludności wysiedlonej ze zniszczonej Warszawy. Meissner jako działacz PCK zaangażował się w pomoc wysiedlonym, w ich zakwaterowanie, wyżywienie i zaopatrzenie w ubrania.
Interweniował również w sprawie nieludzko traktowanych polskich jeńców w obozie na Bukówce w Kielcach. Generał niemiecki (odpowiedzialny za jeńców) powiedział, że sprawdzą razem i jeśli skarga będzie nieprawdziwa, pełnomocnik PCK dostanie na miejscu kulę w głowę. Na miejscu obaj byli świadkami, jak jeńcy rzucili się na ciężarówkę, która przywiozła do obozu brudną, jeszcze z ziemią brukiew, którą łapczywie jedli. Widok ten generałowi wystarczył.